Kid

reż. Fien Troch, Belgia 2012, 90 min.

PREMIERA!



Film otwierają nieruchome ujęcia dziecięcych pokoi. Są sterylne i zimne – przedmioty tworzą swoistą martwą naturę we wnętrzach, które powinny być pełne życia. Od początku seansu czujemy, że coś jest nie tak. Jesteśmy na otoczonej lasem belgijskiej prowincji, gdzie miejscem spotkań jest supermarket, najpopularniejszy pojazd to traktor, a najczęściej spotykane zwierzę to świnia. Niby wszystko jest zwyczajne, tylko dzieci są tu jakieś smutne. Kilkuletni Kid, żyjący z matką i niewiele starszym bratem, faktycznie nie ma powodów do śmiechu. W domu się nie przelewa, ojciec opuścił rodzinę, a matka cierpi na depresję. Na około dziwnie pusto i ponuro tak jak w telewizorze, który pochłania czas tytułowego bohatera. To właśnie przez pryzmat Kida obserwujemy rzeczywistość obiektyw kamery Franka van den Eedena przyjmuje perspektywę dziecka.

Wydawałoby się, że świat ten w swej inercji może trwać w nieskończoność. Sprawy jednak jeszcze się pogarszają: dzieci zostają pozbawione matki i trafiają do wujostwa. To dobrzy ludzie, ale pustka staje się coraz bardziej dojmująca. Opisują ją – nawet bardziej niż gra aktorska niepokojące wnętrza i pejzaże. Bezbarwne, bez ruchu, bez właściwości. To z nich utkany jest ten nieśpieszny film. Reżyserka i scenarzystka „Kida”, 35-letnia Fien Troch, opowiada historię głównie za pomocą atmosfery, stany bohaterów rzutując na ich otoczenie. Już w 2005 roku swoim pełnometrażowym debiutem „Someone else's happiness” zawojowała międzynarodowy festiwal filmowy w Salonikach. Nic dziwnego, że jej twórczość spodobała się właśnie tam - to bowiem do greckiej nowej fali porównać można surrealistyczny styl artystki, wyrastającej na wielką nadzieję belgijskiej kinematografii.

Adam Kruk

Ważniejsze festiwale: Thessaloniki International Film Festival 2012, Mumbai International Film Festival 2012